wtorek, 12 maja 2009

Też jadam reklamy

Chyba miesiąc temu powziąłem zamiar napisania o dwóch reklamach, ale wiecznie o tym zapominałem. Pierwsza z nich to część aktualnej kampanii Gazety Wyborczej.Bilbord Gazety WyborczejDla mnie kreacja doskonała w swojej prostocie. Wykorzystuje dobrze rozpoznawalne i banalnie proste logo GW i kojarzy je ze świetnie znaną „notacją”, wywodzącą się chyba z tekstu I love NY. Choć reklama nie przekazuje właściwie żadnej treści, to doskonale utrwala wizerunek Gazety. Dzięki temu zabiegowi marka zostaje na długo w pamięci. Prawdopodobnie wiele osób będzie nie zapomni o tym przechodząc obok kiosku.

Druga reklama, to plakat, który pojawił się na przystankach.Plakat Bądź pierwszy w porządkuPrzekaz jest dość prosty, jasna informacja o kosztach usuwania śmieci i wezwanie do dbania o porządek. Idea jak najbardziej szczytna, ale kreacja pozostawiająca wiele do życzenia. Wydaje się, że autor bał się pójść na całego. Wyraźne są nawiązania do komunistycznych przodowników pracy i motywujących plakatów tamtych czasów, ale za dużo jest nowoczesności. Modelka wygląda zbyt współcześnie, a o nawiązaniu do poprzedniej epoki stanowią jedynie detale — czerwona apaszka, trochę dziwna fryzura, czerwona flaga, wezwanie do bycia pierwszym, może nawet „dramatyczny” gest. Wszystko to, jest zbyt mało wyraziste, przez co budzi we mnie pewien dysonans, przesłaniający mi przekaz reklamy.

Jeśli masz inne zdanie, oczywiście zachęcam do dyskusji.

Kto to kupuje?

Surfując trafiłem na dziwne miejsce: sklep z bielizną. Dziwny sklep z bielizną. Sklep z dziwną bielizną? Zastanawiam się kto to i to kupuje. UWAGA! Wchodzisz na własną odpowiedzialność.

poniedziałek, 11 maja 2009

Schyłek studenckiego życia.

Studencki etap życia powoli dobiega końca. Idą ostatnie egzaminy, trzeba pisać pracę, z którą jestem w lesie. Ale tak naprawdę nie o to chodzi. Końca dobiega etap mieszkania przy ul. Studenckiej.

Z mieszkaniem na Studenckiej wiązać się będzie dużo wspomnień. To właściwie moje pierwsze lokum inne niż akademik, nie licząc miesięcznego epizodu na Długiej. Na starych klepkach parkietu, pod miejscami grzybiejącym sufitem spędziliśmy wiele godzin w gronie najbliższych znajomych. Wiele wieczorów strawiliśmy na gry. PES, Osadnicy, Magia i Miecz czy Magic zapewniały długie godziny rozrywki z ogromnymi emocjami. W pamięci zostaną letnie wyprawy po Krakowie, ze szczęśliwym końcem na 3 piętrze kamienicy. Wielka ściana stanowiła świetny ekran do rzutnika, a wielka, rozsypująca się kanapa dawała wygodny spoczynek.

Nie ma jednak róży bez kolców. Mieszkanie ma też swoje wady, a największą jest sąsiadka–psychopatka i jej wspólnik dzielnicowy Siwierski. „Kosy” z sąsiadami stały się normalką, nauczyliśmy się je ignorować, tak, jak to tylko możliwe. Na nasyłaną na nas policję też się udoporniliśmy — po prostu nie otwieramy im drzwi, poza nielicznymi wyjątkami. Przez cienką ścianę nasłuchaliśmy się o sobie najróżniejszych rzeczy, łącznie z tym, że produkujemy narkotyki i prowadzimy burdel. Spisać wszystkie atrakcje, jakie zapewnili nam Prażmowscy nie sposób. To materiał na cały wieczór opowieści. Największą satysfakcję dawały nam rozczarowania, gdy sąsiedzi byli przekonani, że dostaliśmy wypowiedzenie umowy, a my wyjaśnialiśmy nieporozumienia w administracji i dalej spokojnie mieszkaliśmy. Niestety przez psychopatkę nie możemy robić żadnych imprez, choć mieszkanie nadaje się do tego idealnie, bo zaraz pojawia się policja.

Dziś czuję, że jednak nadchodzi czas na zmianę. Mam nadzieję, że wszystko co złe, a co nie koniecznie chcę opisywać na tym blogu, znajdzie swój koniec, a nie pojawi się nic nowego, co psułoby mi krew. Musi udać się znaleźć dobre mieszkanie, dobrać odpowiedni skład, którego zarysy są jak najbardziej pozytywne. Na pewno jednak nie będzie już tak blisko do rynku (choć strasznie niewdzięcznie tego nie wykorzystywaliśmy) i nie będzie tak tanio. Zmienią się widywane codziennie twarze, ale kontakty raczej się nie urwą. Cóż, trzymam kciuki i patrzę z nadzieją w przyszłość.

sobota, 9 maja 2009

Rocznica

Wczoraj była jedna z ważniejszych rocznic w naszej historii — zakończenie II wojny światowej w wersji zachodnioeuropejskiej. Niestety okazja ta zginęła gdzieś w natłoku informacji, jak zwykle dzieje się to z datami. Na pamięć społeczeństwa liczyć mogą tylko dni wolne od pracy. Na pocieszenie można powiedzieć, że spełniają one swoją funkcję.

Nie jestem totalnym historycznym ignorantem, ale nie zastanawiam się codziennie, czy nie ma jakiejś ważnej rocznicy. W ten sposób łatwo przegapić rocznice wybuchu wojny, a z zupełną łatwością rocznicę agresji radzieckiej. O tym, że wczoraj był 8 maja zorientowałem się, widząc nagłówek o defiladzie w Moskwie. Tymczasem wczoraj nie natknąłem się na żadną informację o ważnej dacie (nie oglądam telewizji, czytam tylko aktualności w kilku serwisach). Szkoda.

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

AutoPager

Kilka dni temu postanowiłem przetestować nowe rozszerzenie do Firefoksa. Spodziewałem się, że odinstaluję je po pół godziny, a zachęciło mnie jedynie to, że po raz kolejny widziałem je w 5 polecanych rozszerzeniach w oknie Dodatki. Dodatek ten to AutoPager. Ujął mnie od pierwszej chwili i myślę, że jest jednym z bardziej udanych rozszerzeń, jakie możemy zainstalować. Ustępuje chyba tylko AdBlockowi, bez którego nie da się korzystać z wielu serwisów, o czym dawno temu pisałem.

Co daje AutoPager? Niewiele. Automatycznie buforuje kolejne strony w witrynach, które zawierają paginację. Funkcja wydaje się trywialna, ale działa fantastycznie. Zanim przeskroluję stronę wyszukiwania Google, poniżej ładuje się następna, później następna i następna. Eliminuje to czas tracony na załadowanie kolejnych stron i zbędne klikanie linków. Odwiedzasz ogromne forum, które ma dziesiątki tematów i setki postów w każdym z nich? AutoPager sprawdzi się idealnie, nie będziesz musiał ani razu kliknąć w przycisk «dalej». Rozszerzenie działa na Allegro, na forach phpBB, nawet tutaj, na Bloggerze.

Trafiłeś na stronę, której AutoPager nie rozpoznaje? Żaden problem, dzięki opcji Site Wizard możesz szybko nauczyć go jak się po niej poruszać. Choć wygląda on nieco strasznie, to obsługa jest zupełnie intuicyjna. Do tego stopnia, że potrafiłem z niego skorzystać, niezbyt wiedząc, co klikam. W najprostszym scenariuszu wybieramy celownik z literą A, zaznaczamy link «dalej» i przyciskamy klawisz S. To samo robimy z celownikiem C, przy czym czerwoną ramką trzeba chyba objąć część strony, która zawiera treść — ja tak robiłem, nie próbując czy da się inaczej. Pole rozszerzamy i zwężamy klawiszami W i N, wyboru ponownie dokonujemy klawiszem S. Po tym wystarczy kliknąć zielony „tick” i ewentualnie podać swój nick. Od tej chwili, ktokolwiek znajdzie się na tej stronie i ma zainstalowane rozszerzenie AutoPager zobaczy pytanie, czy chce skorzystać z Twojego wzorca, podpisanego Twoim nickiem!

Nie chcesz korzystać z AP na stronie, którą odwiedzasz? Przy wejściu klikasz w oknie dialogowym „Nie”, lub wybierasz z opcji „Disable On Site”.

Chcesz ładować więcej stron na raz? Skorzystaj z opcji „Immediatelly Load” i wybierz 3, 5, 10 lub wszystkie strony (ciekawy efekt może być w wynikach wyszukiwania Google ;) ). Dostępne są nawet skróty klawiaturowe!

Czy to rozszerzenie mogłoby dawać jeszcze jakieś możliwości? Ja nie widzę. Bardziej ambitnym oferuje nawet dostosowanie wyglądu belek dzielących kolejne strony. Gorąco polecam. Nie zawiedziecie się.